Książe i młynarz
Jak młynarz księcia z ciężkiej opresji uratował i co z tego wynikło
Działo się to w trzynastym wieku. Panujący wówczas na Mazowszu książę Konrad na co dzień rezydował w stolicy księstwa, w Płocku. Często jednak wyruszał na polowania, w których się kochał, do ulubionej, pełnej zwierzyny Puszczy Zielonej.
Pewnego razu podczas łowów książę zabłądził samotnie w gęstym i ciemnym borze. Po długiej i męczącej wędrówce trafił nareszcie do jakiejś chaty. Należała ona do ubogiego młynarza nazwiskiem Przaśnik. Młynarz ten, nie wiedząc nawet kim jest zdrożony podróżny, przyjął go życzliwie, udzielił gościny, nakarmił najlepszym jadłem, jakie w chacie znalazł. Nazajutrz odszukała swego władcę świetna książęca drużyna, mocno zaniepokojona o losy księcia. Dopiero wtedy młynarz dowiedział się, jak znakomity gość zawitał w jego progi. Książę ze swej strony docenił bezinteresowność i ubogą hojność swego gospodarza. W podzięce za pomoc i przysługę nadał młynarzowi Przaśnikowi okoliczne ziemie, a rozwijającą się opodal młyna osadę nazwał Przasnyszem…